Recenzja Crimson Desert (PS5) | Naciśnij kwadrat

W odpowiedzi na agresywny harmonogram aktualizacji po wydaniu autorstwa dewelopera Pearl Abyss, dajemy Crimson Desert drugą szansę.

Ponieważ gra uległa zmianie w porównaniu z datą premiery 19 marca, uznaliśmy, że ważne jest ponowne zapoznanie się z tytułem i przedstawienie aktualnej oceny przygody w otwartym świecie w jej obecnej postaci.

Przeczytaj nasze przemyślenia.


Jak być może stali czytelnicy wiedzą, recenzowałem już Crimson Desert. Przeszedłem grę – to znaczy głupio duży – i nie byłem wielkim fanem. Było to blisko premiery 19 marca.

Dlaczego więc ponownie recenzuję Crimson Desert? Cóż, wracam do tej gry od tygodni, głównie dlatego, że stało się to znacznie lepszym doświadczeniem.

Deweloper Pearl Abyss dostarczył szereg dużych aktualizacji, które w niektórych miejscach poprawiły tytuł na fundamentalnym poziomie jakości życia.

Recenzja Crimson Desert — zrzut ekranu 2 z 14

Dodano ustawienia trudności, dodano menu masowo usprawniono, udoskonalono samouczki, poprawiono szybkość reakcji na wprowadzanie danych i udoskonalono efekty wizualne. Usunięto także kilka błędów blokujących postęp.

Gdybym miał wymienić wszystkie ulepszenia, spędzilibyśmy tu cały dzień, więc oto krótkie podsumowanie: Karmazynowa Pustynia jest teraz dużo łatwiejsza gra, w której można usiąść i zagrać, bez konieczności przeskakiwania przez bezbożną liczbę niepotrzebnych obręczy.

Gwoli ścisłości, podtrzymuję swoje uwagi krytyczne z oryginalnej recenzji. Nadal uważam, że pierwsze wydanie miało wszystkie cechy czegoś, co pojawia się we wczesnym dostępie, i nadal uważam, że cierpi na to z powodu szeregu zaskakująco niezręcznych decyzji projektowych.

Ale„Rozumiem” Karmazynową Pustynię o wiele lepiej, teraz mogę jej doświadczyć bez żadnych ograniczeń. Rozumiem, dlaczego ludzie w komentarzach zachwycali się tym, że spędzili 200 godzin w grze, a nawet nie opuścili pierwszego obszaru. To przygoda fantasy, która to zrobi konsumować jeśli na to pozwolisz — może to być jak drugie życie w sposób, na jaki odważyłoby się niewiele innych tytułów dla jednego gracza.

Recenzja Crimson Desert — zrzut ekranu 3 z 14

Struktura jest często przytłaczająca i całkowicie pozbawiona skrupułów – nawet jeśli weźmie się pod uwagę wszystkie wyżej wymienione ulepszenia.

To naprawdę kolosalny otwarty świat; Poświęciłem już ponad 100 godzin temu doświadczeniu i pomimo tego, że jakiś czas temu ukończyłem główny wątek, nadal całe obszary mapy pozostają zamglone.

Zacznijmy od góry. Chaotyczny początek gry pozostaje punktem spornym, nawet w drugiej serii. Niewiele daje to powiązania celów zadań z perspektywy narracyjnej – jest to kwestia, która pozostaje problemem przez całą kampanię – ale ostatecznie w Karmazynową Pustynię nie gra się dla fabuły.

A jednak szkoda. Tam są ślady na wpół przyzwoitej fabuły posypanej główną linią zadań, zwłaszcza gdy sprawy stają się polityczne.

Recenzja Crimson Desert — zrzut ekranu 4 z 14

Grając jako przywódca Szarych Grzyw – grupy dzielnych najemników z północnych krańców krainy – masz za zadanie odbudować swój niegdyś wspaniały klan po jego zniszczeniu z rąk barbarzyńców Czarnego Niedźwiedzia.

Aby tego dokonać, główny bohater Kliff i jego obdarci sojusznicy muszą przypodobać się istniejącym potęgom. Podejmujesz się niebezpiecznych prac dla lokalnych władców, przelewając krew bandytów i odzyskując utracone lokalizacje. To satysfakcjonujące widzieć, jak Szarogrzywi stopniowo wracają na należne im miejsce na szczycie łańcucha pokarmowego.

Problem w tym, że poza kilkoma głównymi misjami osobowości i motywacje Kliffa i jego gangu są ledwo poznane. Sceny dialogów są frustrująco karłowate i sprawiają wrażenie posklejanych razem na tle niejasnej ekspozycji.

Recenzja Crimson Desert — zrzut ekranu 5 z 14

Nie pomaga również to, że poszczególne wątki narracyjne nie krzyżują się aż do znacznie późniejszej części historii. Co najważniejsze, Cliff tak naprawdę jest zabity podczas prologu, ale zostaje wskrzeszony przez swego rodzaju półboga, który nie oferuje prawie żadnych wyjaśnień.

Kliff unika wspominania o tym komukolwiek – nawet swoim najbliższym sojusznikom – i zajmują się swoimi sprawami jak zwykle, mimo że nasz bohater ma teraz dostęp do pełnej gamy zupełnie obcych supermocy.

To po prostu nie ma żadnego związku i wydaje mi się, że wiele elementów fabuły tytułu zostało wkomponowanych w grę, gdy była ona już intensywnie rozwijana.

Rzeczywiście, Crimson Desert jest wykonany z oszałamiającej liczby ruchomych części. Istnieją dziesiątki frakcji, każda z własną fabułą, istnieje cały system zarządzania obozami, nad którym możesz się pochylić, a sama ilość nieoznaczonych tajemnic, które czają się w otwartym świecie, jest zdumiewająca.

Recenzja Crimson Desert — zrzut ekranu 6 z 14

Gdybym miał opisać wszystko, co jest do zobaczenia i zrobienia, ta recenzja liczyłaby 10 000 słów. Może więcej. Nie mogę wystarczająco podkreślić, jak nieskończony Wrażenie Crimson Desert jest odczuwalne nawet po 50–100 godzinach gry.

Jak w przypadku każdej niezapomnianej premiery z otwartym światem, to właśnie on sam jest gwiazdą serialu. Pywel to moim zdaniem jeden z najbardziej imponujących technicznie i wciągających otwartych światów, jakie kiedykolwiek stworzono.

Jeśli chodzi o dbałość o szczegóły – bogactwo fauny i flory, system pogodowy, dynamiczne oświetlenie – to absolutny hit, jakim jest Red Dead Redemption 2. A jeśli chodzi o skalę, jedyne porównania, jakie przychodzą mi na myśl, to gry MMO, nad którymi pracowano od kilku lat.

To wyjątkowe dzieło i prawdziwą radością jest po prostu wybrać kierunek i zacząć iść. Już same widoki wynagradzają każdą wędrówkę.

Recenzja Crimson Desert — zrzut ekranu 7 z 14

Nie mam absolutnie żadnych wątpliwości, że gra działa najlepiej, gdy eksplorujesz mapę we własnym tempie; nie jest tak budzący podziw jak Elden Ring, ale wciąż jest wciągający.

Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że ​​ogólna jakość Crimson Desert jako doświadczenia z otwartym światem jest tak wysoka, że ​​jej niedociągnięcia zaczynają rzucać się w oczy jak ból kciuka. Kiedy jesteś notatka w dziczy prawdopodobnie wykonujesz zadania poboczne — i rozczarowująco duża część z nich jest do bani.

Historia Black Desert Online w Pearl Abyss wysuwa się tutaj na pierwszy plan, ponieważ Kliff spędza zdecydowanie za dużo czasu, błąkając się pomiędzy znacznikami celów. Zadania pobierania są stałe, a postacie są w nie prawie zaangażowane nigdy dodać pikanterii lub ciekawej ekspozycji.

To na wskroś otępiający wypełniacz, a jedynym powodem, dla którego te zadania mogą kiedykolwiek zostać zaliczone, jest to, że jesteś tak zafascynowany otaczającym je żywym i oddychającym światem.

Recenzja Crimson Desert — zrzut ekranu 8 z 14

Ale są chwile, kiedy jest gorzej — tak, w jakiś sposób gorzej niż w przypadku najbardziej podstawowych zadań aportowania, jakie możesz sobie wyobrazić. Są zadania na Karmazynowej Pustyni, które są tak kiepskie, że nawet nie mogę pojąć, jak udało im się przejść testy.

Szokująco, najlepszy przykład, jaki mogę podać, ma miejsce podczas głównej kampanii. Nie zdradzając niczego konkretnego, jest cały rozdział poświęcony odbiciu podbitego zamku.

Kliff łączy się z lokalną milicją, a oni opracowują plan ataku, który zakłada użycie Szarych Grzyw jako oddziałów szturmowych. Poniżej znajduje się jedna z najwspanialszych sekwencji akcji w grze, podczas której torujesz sobie drogę pomiędzy obozowiskami wroga, odpychając najeźdźców w dynamicznej, wielowarstwowej wojnie, która nie wyglądałaby nie na miejscu w Dynasty Warriors.

Recenzja Crimson Desert — zrzut ekranu 9 z 14

Towarzyszące przerywniki filmowe są świetne, a wszystko kończy się dramatyczną walką z bossem w rozpadającej się twierdzy zamku. Ten o to właśnie powinno chodzić w Karmazynowej Pustyni za każdym razem, gdy będziesz rozwijać historię.

Następnie trafiasz do następnego rozdziału, pełnego fasoli, a gra, co zrozumiałe, uspokaja sytuację. Jedziesz na północ do pięknie wyglądającej wioski, rozmawiasz ze swoimi sojusznikami, a potem… zostajesz wprowadzony w koncepcję podsłuchiwania.

Gra ma poważny problem z wypuszczeniem jednorazowych mechanik rozgrywki, które są wyjątkowo słabo zaimplementowane. Podsłuchiwanie wymaga stania w dokładny znajdź w pobliżu kilku NPC i podsłuchaj ich niemożliwą do pominięcia, szalenie powolną rozmowę.

Kiedy już to zrobisz, musisz zabrać nowo zdobyte informacje i przedstawić je miejscowemu strażnikowi, dzięki czemu uzyskasz dostęp do podziemnej kryjówki. I robisz to nie raz, nie dwa, ale trzy razy — i za każdym razem musisz wybierać te same opcje dialogowe i słuchać tych samych wersów, zastanawiając się, co do cholery dzieje się z perspektywy fabuły.

Recenzja Crimson Desert — zrzut ekranu 10 z 14

To jest jak skrypt zastępczy. Nic z tego nie ma sensu, a gra zmusza cię do przesiedzenia wielu sytuacji, aby Kliff mógł spotkać się z facetem, którego najwyraźniej już zna. Byłem gotowy zamknąć grę i nie wracać.

W porównaniu z poprzednim rozdziałem – tym, w którym trwała wojna – wydaje się, że gra uruchamia się ponownie do niedokończonej wersji i jest to oszałamiające.

Żeby było jasne, tego rodzaju kataklizmiczny spadek jakości zadań nie jest powszechny, ale fakt, że w ogóle istnieje, wprawia mnie w zakłopotanie.

Myślę, że Crimson Desert desperacko potrzebuje edycji – i to przez całe doświadczenie. Możesz wyciąć setki zadań i aktywności, nie uszkadzając w żaden sposób ich podstawowego uroku; W Pearl Abyss najwyraźniej nie zastosowano żadnego filtra podczas tworzenia gry, a podejście typu all-in w irytująco często pogarsza dynamikę gry.

Recenzja Crimson Desert — zrzut ekranu 11 z 14

I to właściwie moja największa krytyka. Gdyby tytuł pozostał przy swobodnej podróży po otwartym świecie – być może rezygnując ze znacznej części narracji w stylu podobnym do Dragon’s Dogma – to graniczyłby z arcydziełem.

Ale nie, musi spróbować swoich sił wszystko. Chce być Red Dead Redemption 2, ale bez rozwoju postaci. Chce być dramatem wojennym, ale pogrzebie niezbędne tempo w godzinach bezsensownej pracy. Nigdy nie wolno w pełni skupić się na swoich największych atutach.

Walka również jest jednym z tych atutów. Myślę, że mechanicznie mógłby pokazać swoje ręce znacznie wcześniej – prawidłowe otwarcie się w drzewku umiejętności i postępie w fabule zajmuje dziesiątki godzin – ale kiedy już kliknie, jest to satysfakcjonująco eksperymentalne.

Recenzja Crimson Desert — zrzut ekranu 12 z 14

Po części symulator chaosu typu hack-and-slash, po części spamujący umiejętnościami, Crimson Desert to zaskakująco dotykowy bijatyk, chociaż różnorodność wrogów – poza bossami, którzy są zazwyczaj fantastyczni – pozostawia wiele do życzenia.

Kliff jest zarówno utalentowanym szermierzem, jak i wielkim fanem ruchów zapaśniczych, co tworzy szokująco zabawny i niezaprzeczalnie wyjątkowy zestaw ataków. W jednej chwili wykonujesz szeroko zakrojone, wspaniałe kombinacje mieczy, aby odrzucić na bok całe oddziały wrogów, a w następnej podwijasz płochliwego łucznika z siłą wystarczającą, aby złamać na pół pobliskie drzewo.

To chore, a staje się jeszcze bardziej chore, im więcej czasu i wysiłku włożysz. Kiedy w końcu odblokujesz zdolności żywiołów i inne ruchy topiące wrogów, jest to totalna wyprawa po władzę i jedna z najlepszych walk od chwili do chwili, jakie znajdziesz w tym gatunku.

Recenzja Crimson Desert — zrzut ekranu 13 z 14

Może się to jednak wydawać nieco płynne, szczególnie podczas starcia z bossami. Wskazówki wizualne nie zawsze są tak czytelne, jak powinny, a animacje mogą wydawać się niespójne. Prowadzi to do tego, że w niektórych pojedynkach można odnieść wrażenie, że się toczy i po prostu atakuje, zamiast pokładać wiarę w dobrze wykonanej mechanice akcji.

Jedyną rzeczą, która powstrzymuje walkę, jest liczba klatek na sekundę. Chociaż pola bitew muszą być szczególnie gorączkowe, aby klatki spadały z klifu, upadki nadal odwracają uwagę od tego, co jest najważniejszym wydarzeniem w grze.

Szczerze mówiąc, Pearl Abyss dokonało stosunkowo cudów, poprawiając działanie Crimson Desert zarówno na PS5, jak i PS5 Pro. Ostatnie poprawki poprawiły ogólną wydajność w zaskakującym stopniu, nawet jeśli nadal nie jest idealna. Mam nadzieję, że nadejdą dalsze ulepszenia.