Najnowsze komentarze dyrektora kreatywnego Helldivers 2 wprawiły go w gorący nastrój

Jedno jest pewne, odkąd Helldivers 2 wkroczyło na scenę i stało się jedną z największych gier na świecie, jest to, że szwedzki deweloper Arrowhead nie przeszedł żadnego szkolenia medialnego.

Dlaczego jednak miałby to zrobić? Oryginalna gra Helldivers odniosła co najwyżej skromny sukces na wielu platformach, ale nikt tak naprawdę nie spodziewał się, że taki sukces osiągnie jej następca Ten duży.

Najnowsze komentarze dyrektora kreatywnego Johana Pilestedta w mediach społecznościowych wydają się, delikatnie mówiąc, nierozsądne. Jeden ze szczególnie agresywnych fanów powiedział mu, aby „nigdy nie dodawał DEI do swoich gier”. DEI, dla tych, którzy nie wiedzą, oznacza „różnorodność, równość, włączenie”.

Pilestedt odpowiedział: „Jeśli nie poprawia to wrażeń z gry, to je pogarsza. A gry powinny być czystą pogonią za niesamowitymi chwilami.”

W obronie Pilestedta nigdy wprost nie mówi, że DEI jest złe; z jego komentarza wynika, że ​​każdy element gry powinien spójnie przyczyniać się do ogólnego doświadczenia. Istnieją na przykład gry RPG, w których stworzenie postaci, która najlepiej Cię reprezentuje, może ulepszyć kampanię.

Jednak Helldivers 2, delikatnie mówiąc, od czasu eksplozji przyciągnął nieoptymalną społeczność; ostatnio firma Arrowhead rozpieszczała swoich zdeklarowanych fanów po tym, jak zawartość crossoverowa gry Killzone została uznana za zawyżoną. Wcześniej wydawca Sony był zmuszony wycofać swoje plany logowania do PSN po tym, jak tytuł został brutalnie zbombardowany recenzjami za dodanie „funkcji” z mocą wsteczną.

Ostatecznie zgadzamy się z Pilestedtem, że „gry powinny być czystą pogonią za niesamowitymi chwilami”, ale reprezentacja niekoniecznie to umniejsza. Trochę niepokoi nas insynuacja, że ​​tak jest.

W ostatecznym rozrachunku świetna gra to świetna gra.