Fatalna rama: Dziewica czarnej wody nadal przeraża mnie po dziesięciu latach

Zdjęcie: Koei Tecmo

Ze wszystkich serii horrorów, którym poddałem się na przestrzeni lat, Fatal Frame najbardziej utkwiła mi w pamięci jako właściwie przerażająca. To odpowiedź, której za każdym razem udzielam na pytanie, która seria gier najbardziej mnie przeraziła, a wszystko sprowadza się do jednego, bardzo prostego powodu.

Ponieważ dzisiaj przypada 10. rocznica premiery Fatal Frame: Maiden of Black Water w USA, zastanawiałem się nad serią, a w szczególności nad charakterystyczną dla niej mechaniką Camera obscura. No wiesz, ta część, która prosi cię o zmierzenie się ze swoimi lękami, o udanie się w stronę zimnego miejsca w nawiedzonej rezydencji, wejście do pokoju 237 w hotelu, a następnie pozostanie tam, aby zrobić zdjęcia. To dokładne przeciwieństwo tego, co każą mi ciało i mózg – mieszanie się z moją reakcją walki lub ucieczki (mój lekarz mówi, że mam reakcję ucieczki lub ucieczki, szczerze mówiąc). Dopada mnie za każdym razem.

Do tej konkretnej serii dołączyłem późno; Najpierw wypróbowałem tę grę w formie pobranego przez fanów tłumaczenia doskonałej gry Fatal Frame 4: Mask of the Lunar Eclipse, ale przed rozpoczęciem gry wyrobiłem sobie opinię (to nigdy nie jest dobry pomysł!) na podstawie skarg innych osób. A kiedy przyzwyczaiłem się do tej gry na Wii, z jej niezręcznością w sterowaniu ruchem, poczułem się cofnięty. „Niezgrabność jest częścią uroku!” Może krzyknąłem do siebie. Podobnie jak oryginał Resident Evil niezdarna konfiguracja, powolny aż do frustracji sposób, w jaki twoja postać porusza się i steruje, czyni wszystko jeszcze bardziej przerażającym. Jedna skarga, którą usłyszałem, sprawiła, że ​​było to dla mnie jeszcze bardziej wyjątkowe.

Więc oczywiście byłem bardzo podekscytowany „Dziewicą z Czarnej Wody”; było to moje pierwsze w pełni przetłumaczone doświadczenie z tą serią, kiedy została ona wydana w 2015 roku. I absolutnie spełniła wszystko, czego chciałem i oczekiwałem od niej, a jednocześnie ponownie był… cóż… sobą. A może tak to ujmiemy?

Nadal jest niezgrabna, wciąż jest powolna – do cholery, nawet odlotowa aktualizacja z 2021 r. (czyli wersja, w którą powinieneś w 100% zagrać dzisiaj) pozostaje tandetnym rodzajem transakcji, co utwierdziło ją w moim przekonaniu jako celową. To decyzja projektowa i nigdy tego nie naprawią. Zatem wszystkie Twoje skargi na ten temat są dla mnie nieważne. Przepraszam!

W Maiden of Black Water wyruszasz w absolutnie ponurą podróż, która dzieli akcję na trzech interesujących bohaterów. Każdy z tych tropów ma inny punkt widzenia i powód, dla którego wybierają się na okropną i nieszczęsną górę Hikami, która skrywa wszystkie historie o samobójstwach, zagubionych duszach i wilgotnej mgle, jakich tylko można chcieć. Szczerze mówiąc, fanatycy mgły wyjdą stąd usatysfakcjonowani.

Nie będę zdradzał fabuły, ale Black Water, podobnie jak cała seria, ma swoją całość pierścień klimat został przytwierdzony, a następnie wpada prosto w najbardziej wstrząsające historie i uzasadnienia dotyczące motywacji bohaterów. Jednak w przypadku tych wszystkich gier naprawdę musisz się tego wystrzegać, one nigdy się nie powstrzymują, szczególnie jeśli chodzi o takie rzeczy jak samobójstwo. Następnie Czarna Woda dodaje nową paskudność za pośrednictwem mechaniki wody, która widzi, że musisz pozostać suchy, aby nie zostać dotkniętym klątwą.

Nieodłączna niezgrabność w połączeniu z całkowicie nieubłaganą ponurością górskiej scenerii sprawia, że ​​jest to idealne miejsce, aby zacząć straszyć ludzi, każąc im wyjąć aparat i szukać kłopotów w obszarach eksploracji o sztywnej strukturze. Wiesz, jak działa ta część; użyj aparatu obscura, który jest nieporęczny i wolno się przeładowuje, ponieważ przenosi cię do widoku z pierwszej osoby (wymaga to także różnych rodzajów filmów dla różnych ghuli) i rób różne doskonale przerażające japońskie duchy.

Projekty duchów są i zawsze były punktem kulminacyjnym. Są dokładnie tego rodzaju tradycyjnym japońskim stylem koszmarnego paliwa, którego nigdy, przenigdy nie chcesz widzieć, czymś, co w jednej chwili zamienia cię w ludzki portaloo. I zamiast korzystać z toalety, trzeba postawić na swoim, naładować odpowiedni film i pstryknąć, albo kręcić, tak aby duch się rozproszył. To jest intensywne. Dopada mnie za każdym razem.

Dziś jak nigdy dotąd mam ochotę na więcej Fatal Frame. Potrzebuję więcej jego specyficznego stylu niezgrabności, więcej strasznych nawiedzonych miejsc i więcej tych absolutnie przerażających projektów ghuli.

Wersja na rok 2021, która zgrabnie przenosi aspekty kontrolera Wii U na konsolę, wykonuje niezłą robotę, podnosząc całość nieco na duchu, a epizodyczny charakter energicznej, 13-godzinnej kampanii kampanii oznacza, że ​​jest to jedna z tych uroczych rzeczy, w które możesz się na chwilę zanurzyć, poczynić postępy, uzyskać najlepszy ranking lub cokolwiek innego, co ci odpowiada.

Szczerze mówiąc, w obliczu zbliżającego się Halloween, Fatal Frame: Maiden of Black Water, jeśli potrafisz ominąć spoilery i zaakceptować trzask, jest warte twojego czasu. Wystarczy zabrać ze sobą zapasową parę spodni.

Aha, i zanim pójdziesz, jeśli grałeś w nie, daj nam znać, która z gier Fatal Frame jest Twoją ulubioną, w tej szybkiej i przydatnej ankiecie!


Czy grałeś w Fatal Frame: Maiden of Black Water? Ocenić ją tak wysoko jak ten pisarz? Daj nam znać w komentarzach!