Twórca oryginalnej trylogii Gears of War Cliff Bleszinski wspólny szczegóły jego oryginalnej wizji czwartej części strzelanki. Na portalach społecznościowych wyjaśniał, w jakim mroczniejszym kierunku planuje rozwinąć fabułę marki po zakrojonym na szeroką skalę finale Gears of War 3.
Według pierwotnej koncepcji Bleszinskiego, po wydarzeniach z części trzeciej, „Świecących”, mutanty miały obrócić się w pył, a ocalałe niedobitki Hordy Szarańczy miały zapaść w głęboką hibernację, okryte nieprzeniknionymi krystalicznymi skorupami kokonu. Podczas gdy ludzkość schroniłaby się w bezpiecznych, silnie ufortyfikowanych miastach, ekipy sprzątające byłyby zajęte grzebaniem żywcem śpiącej Szarańczy głęboko pod ziemią.
Blesziński nie chciał powtarzać schematycznej historii i banalnie zwracać mutantów, dlatego zaproponował przeniesienie uwagi na walki z ludzkimi antagonistami. Pomimo obaw niektórych twórców, że strzelanie do ludzi zdemaskowałoby bohaterów jako wątpliwych moralnie, Cliff nalegał na kontynuację tego pomysłu, powołując się na historię pomyślnego relacjonowania konfliktów międzyludzkich w erze wojen wahadłowych.
Jako nowych wrogów projektant gry zaproponował grupy kanibali, inspirowane uniwersum Mad Maxa oraz Pożeraczy ze Firefly. Głównym problemem dla graczy miała być niezwykle śmiercionośna substancja syntetyzowana przez bandytów z pozostałości pyłu Świetlistych. Substancja zamieniła stosujących ją sekciarzy w praktycznie niepokonanych wojowników, których ciała zostały całkowicie zniszczone natychmiast po ustaniu działania stymulanta.
Nowy główny bohater, JD Phoenix, syn Marcusa Phoenixa, musiał w tajemnicy zmagać się z własnym, poważnym nałogiem. W zamyśle autora cała narracja miała zostać zbudowana wokół metaforycznej walki bohatera z wewnętrznymi demonami, gdy ten desperacko próbował sprostać legendarnemu dziedzictwu ojca.
I oczywiście kulminacją historii miał być zwrot akcji na dużą skalę wraz z powrotem głównych potworów serii. Jednak zamiast klasycznych form, Szarańcza wybudzona z hibernacji musiała pojawić się w zupełnie nowej, potwornej „ostatecznej formie” ze skrzydłami. Blesziński przyznał, że na potrzeby tego powrotu z góry wymyślił nawet hasło marketingowe kontynuacji: „Kiedyś przychodzili z dołu. Teraz przyjdą z góry”.
Projektant gry nie miał czasu na zrealizowanie tego obrazu. Pomysły dotyczące robotycznych przeciwników „Dibi”, które ostatecznie trafiły do ostatecznej wersji Gears 4, zostały wprowadzone przez innych twórców, próbując znaleźć alternatywę dla klasycznych potworów po odejściu projektanta gry. Cliff zauważył jednak, że nadal ciepło wspomina pomysł skrzydlatej Szarańczy i z wielką niecierpliwością oczekuje premiery Gears of War: E-Day od Microsoftu i studia The Coalition.
Warto zaznaczyć, że początkowy pomysł na Gears of War 4 z opisu wygląda interesująco. Być może właśnie tego serial potrzebuje – stać się poważniejszy i głębszy, zacząć poruszać poważne tematy wraz z odkrywaniem ciemniejszej strony tego świata.